"Podróż na tysiąc mil rozpoczyna się od pierwszego kroku"

06.06.2016

Kamienny strop.

I drugi tydzień remontowych zmagań się zaczął. Dzisiaj jest murowany komin, są  kładzione rynny i blacha.

Podczas, gdy majstry pracują na górze, ja działam na dole. Zwożę taczką dachówkę i robię z niej ścieżki wśród zarośniętych niemiłosiernie porzeczek i malin.


 

Panowie widząc moje poczynania, mówią, że to nie tak powinnam zrobić, tylko.... ale, nie słucham, tylko kiwam im ręką i robię dalej swoje. Słońce świeci, wiaterek wieje, więc przyjemnie mi się pracuje nad moimi nietypowymi ścieżkami, z których już się cieszę, bo mój ogród zarasta w tempie zawrotnym...
Aż w końcu któryś z majstrów nie wytrzymuje i schodzi z dachu, aby  mi wytłumaczyć, jak robi się taką ścieżkę...i że trzeba ją wybetonować i etc. Dziękuję grzecznie za dobre rady i robię dalej. To moja lekcja, którą tutaj dostałam tutaj, aby zawsze robić swoje...


 


 



Dachówek mam masę, leżą wszędzie, zrobię z nich dziedziniec wokól obory, tak jak u Rezedy sudeckiej.... i będzie pięknie!



Dochodzi poludnie, upał robi się niemiłosierny, pot spływa z czoła. Majstry robią przerwę śniadaniowo-obiadową w cieniu pod jabłonką, ja też idę za ich przykładem i usadawiam się z psami pod czereśnią.
Sjesta. To już mój codzienny rytuał. Z górki pod czereśnią słyszę, jak wracają do pracy, a potem stuk młotka, a ja z lubością myślę, że jeszcze troszeczkę mogę poleniuchować i wyciągam się błogo na leżaku.

Po południu jedziemy z majstrem do sasiadki, która ma okna dachowe. Okna, są w dobrym stanie, niestety nie pasujące do jej dachu, więc stoją bezużyteczne. Biorę wszystkie trzy, prawie za bezcen. Ładujemy okna do busa i wracamy.
Gdy wracamy kawałek stropu w drugiej części budynku zostaje zwalony. Strop jest gliniany i utworzył kamienną posadzkę i trzeba go rozwalać kilofem. Majstry dziwią się, że glina może być tak twarda jak kamień. A ja  wiedziałam to od dawna, tynkując swój dom i robiąc gliniany strop.


 

 I pamiętam, jak robiłam glinianą zaprawę, a wszyscy wokół pukali się w głowę, mówiąc, że to wszystko odpadnie po miesiącu najdalej... a gdy do glinianej zaprawy wbijałam jajka i dodawałam twarogu na wzmocnienie.... mój pomocnik i sąsiedzi zataczali się ze śmiechu, a potem prawie cała wieś przychodzila zobaczyć, cóż też ta dziwna kobieta robi?! I pytali, kiedy będę dolewać piwa do gliny... to wtedy oni wszyscy przyjdą i będą pomagać, ma się rozumieć, gratis!
I tyle lat już minęło, a mój gliniany strop i gliniane ściany mają się dobrze. A dziś odkryłam kolejny dowód na to, jak wspaniałym materiałem jest glina, i że wszystko może przetrzymać, setki lat trwać, a potem wspaniale wniknąć z powrotem w ziemię, nie pozostawiając żadnych chemicznych odpadów.
To naprawdę niezwykłe!
I myślę ze smutkiem, dlaczego teraz nie buduje sie takich domów, z naturalnych materiałów, jakie są na wyciągnięcie ręki, jakie ziemia rzuca człowiekowi niemal do stóp!?

Tak wyglądają resztki glinianego stropu, który zrzucony z piętra obory, nawet się nie pokruszył.
Jutro go pozbieram i włożę do szklanej gablotkę, jako unikatowy eksponat i pamiątkę z mojej stuletniej obory.


I kawałek blachy już na części domu...


 

Wprawdzie nie tak piękna jak stara dachówka, ale może być...


 


6 komentarzy:

  1. Blacha całkiem ładnie wygląda. Najwazniejsze, że budynek będzie zabezpieczony na wiele lat. Pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  2. Piękna ta obora, te okienka, ceglane ściany - wspaniale że udało Ci się ją uratować, ze zdążyłaś i uwierzyłaś, że ona czekała cierpliwie. A jeszcze okienka w dachu i komin - będzie cudnie, praktycznie i owocnie. Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam i leciałam do męża z tą gliną :) by mu opowiedzieć o tym jakie kiedyś ludzie mieli pomysły, wykorzystując to co jest.
    Amelio mocno ściskam z całej duszy. ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Podziwiam wysiłek i efekty zmagań z remontem. A co do starej rozbiórkowej karpiówki, to moi znajomi zrobili z niej "kafle" i mają podłogi niemi wykafelkowane, wygląda to bardzo fajnie i całkiem dobrze się sprawdza. Dachówki mają obcięte "zamki" i tę część zaokrągloną. Tak powstaje prostokątna płytka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny blog, jeśli będziecie potrzebowali dobrych rusztowań to ja korzystałem z usług firmy http://www.slv-group.eu

    OdpowiedzUsuń