"Podróż na tysiąc mil rozpoczyna się od pierwszego kroku"

11.02.2018

Bywają takie dni....


Wraz z Nowym Rokiem mam wrażenie, że życie przyspieszyło. Tak wiele się dzieje, taki ogrom informacji, działań, zdarzeń nas zalewa, że aż trudno za tym wszystkim nadążyć. Dzieje się tyle, a wszystko coraz szybciej, co zresztą stało się naczelnym mottem obecnych czasów.

Nawet tutaj, w tym moim ''małym świecie", z dala od zgiełku wielkiego świata, wśród pól i lasów, gdzie zdawać by się mogło, że cisza i spokój to codzienność, a życie toczy się leniwie swym naturalnym rytmem,odmierzanym wschodami i zachodami słońca, spokojnym szumem lasu i zimowym snem zwierząt... pośpiech daje się we znaki, a cisza i spokój, zaczynają być towarem deficytowym.

 

 I od miesięcy jest tak,że obojętnie w którą stronę lasu bym nie poszła, wszędzie natykam się na wycinkę drzew, albo tą zaległa, albo tą bieżącą, albo nową.
Ogromna wycinka trwa obecnie przy leśnej drodze prowadzącej do drogi wyjazdowej, która została tak niemiłosiernie stratowana ciężkim sprzętem, że auta się w niej zapadają, taplając i grzężnąc w błocie, koleinach i dziurach. Ale za to, po obu stronach drogi leżą już ślicznie poukładane dorodne sosny, jeszcze pachnące świeżą żywicą. A drewno wywożone jest codziennnie tirami za naszą zachodnią granicę.




Lasy są tutaj ogromne, ale i rozmiary corocznych wycinek równie wielkie, a pustych miejsc przybywa w zastraszającym tempie.W sasiedniej wsi wycięli cały las, oniemiałam, gdy to zobaczyłam.
Coraz trudniej więc o ciszę i spokój, a wycie trakerów, którymi obecnie wycina się drzewa stało się już niemalże codziennością.

 

 

  Kolejną, nie mniej szlachetną inicjatywą, która ruszyła pełną parą od nowego roku jest odstrzał zwierzyny leśnej. Zwierzyna najpierw jest karmiona, zachęcana do spokojnego wychodzenia z lasu, aby potem można ją było spokojnie upolować.

Polowanie, myśliwi?! To chyba jakaś pomyłka! Jak można bowiem, nazywać ludzi, którzy z premedytacją i jedynie dla przyjemności zabijają bezbronne zwierzęta - myśliwymi, a krwawą nagonkę - polowaniem?!

Dawniej myśliwy, to był człowiek, który zabijał jedynie dla zaspokojenia potrzeb swojej rodziny, a mięso zabitego zwierzęcia pozwalało mu przetrwać, podobnie jak jego skóra, która służyła jako okrycie ciała. I taki łowca, idący na polowanie uzbrojony był jedynie w dzidę, czy nóż, co sprawiało, że był zmuszony do bezpośredniego starcia ze zwierzęciem, narażając własne życie. I takim myśliwym, którzy narażali życie, aby móc wykarmić własną rodzinę należał się szacunek. A on sam dziękował upolowanemu zwierzęciu, bo w końcu, to dzięki niemu mógł przeżyć.

Czym w dzisiejszych czasach może poszczycić się taki myśliwy, który tkwi bezpiecznie ukryty na wysokiej ambonie, strzelając z nowoczesnej broni palnej do niczego nie świadonmego zwierzęcia? Po co mu jego skóra, po co mu jego mięso, czy poroże?!
Robi to więc jedynie dla zaspokojenia chorej potrzeby zabijania. Ot, takie sobie  hobby, rozrywka, wyjątkowo zresztą okrutna.

Czy dzisiejsi "myśliwi" pochwyciliby nóż i poszli w las, aby upolować zwierzę? A to właśnie oni sądzą, że dzięki polowaniom mogą nazywać się prawdziwymi mężczyznami, chwaląc się swoją odwagą, uważając,  iż zastrzelenie zwierzęcia i zdobycie nowego trofea, jakim jest jego poroże to powód do dumy.
Niestety,w dzisiejszych czasach poroże jelenia, to nie powód do dumy, a raczej do hańby. I taki czyn powinien budzić odrazę, wstyd. To symbol cierpienia i sadyzmu. I bardzo często chodzi tylko o trofea, które potem są wystawiane na portalach aukcyjnych. Czyli jednym słowem-zysk. Zabijanie dla zysku. Oto cel współczesnego myślistwa.

 


 Wiem, jak wyglądają takie "polowania", widzialam tą krwawą nagonkę na bezbronną zwierzynę. Kiedyś owi panowie, ale też i panie oraz... ich dzieci, tak niestety, dzieci również, gromadzili się w pobliżu mojego domu, który stoi bezpośrednio przy lesie, jak leśniczówka, więc mogłam co nieco zaobserwować. Widzialam kobiety zaopatrzone w broń, a obok radośnie podniecone, perspektywą dobrej zabawy dzieci. Ot, taki sobie, fajny sposób na spędzenie sobotniego popołudnia, gdy znudzą się już galerie handlowe, można pobawić się w lesie i postrzelać sobie.

Tak, nasza cywilizacja zabawiła sie na śmierć.

Ostatnio jakoś nie widać owych zbiórek w moim pobliżu, może to za sprawą moich psów, które skutecznie odstraszały. Miałam więc cichą nadzieję, na zaprzestanie tego procederu.
Niestety, głuche strzały nadal przeszywają ciszę, mimo, iż sprawcy stali się niewidoczni, a jedynie ślady opon samochodowych prowadzących wprost do lasu o tym świadczą.

I takie dni zdarzają się coraz częściej. Gdy całe piękno lasu, jego majestat  jest niszczony, a jego prawowici mieszkańcy, zwierzęta tracą swoją przestrzeń do życia. To dni, gdy bezsilność obezwładnia.
W takie dni bywa, że mam dosyć lasu, tęsknię za betonowym miastem, gdzie nie musiałabym ogladać tego wszystkiego...





 A potem przychodzi nowy dzień. Wychodzę przed dom, siadam na omszałym murku i ogarniam wzrokiem, to wszystko, co w zasięgu wzroku.... las, pola i znów delektuję się ciszą i spokojem.
Misia kładzie mi swój ciepły pysk na kolanach, i patrząc z miłością w oczy, pyta....
I czym tu się martwić?!  Świat jest taki śliczny!
 A może by tak mały spacerek?, zagłąda w oczy, machając ogonem z radością.
O, tak oczywiście, nie ma to jak spacerek!
Tak, moje zwierzęta zawsze stawiają mnie do pionu, gdy widzą, że coś nie tak. To moi prywatni terapeuci, dbają nie tylko o moje ciało, strzegąc mnie, ale i o duszę.

I świat znów staje się piękny, a ludzie dobrzy.

 
 
 

 Przeczytałam kiedyś, że kto "nie cierpi na myślenie, ten znajduje radość we wszystkim, tego nawet poranne wstawanie cieszy."
I tak naprawdę, to my sami stwarzamy sobie swoje szczęście. I jeśli nie zatruwamy się myślami o tym, co było i o tym co będzie, to...  jesteśmy szczęśliwi.
To takie proste i trudne zarazem.



A w międzyczasie spadł śnieg. Okrył białą, puchową pierzynką las, pola. Opatrzył i pozakrywał jak troskliwa matka wszystkie rany i niedoskonałości białym bandażem. Zrobiło się  bajkowo. Świat taki czysty, piękny.
I może już tak pozostanie, głupia nadzieja mnie ogarnia?!

Włóczę się z psami ośnieżonymi leśnymi traktami. Zimowy las jest zjawiskowy. Cichy, uśpiony. Zapierający dech w piersiach. Wiem, bez lasu trudno byłoby mi już wyżyć.
Potem zmarznięci wracamy do ciepłego domu, aby zasiaść przy kominku, i z kubkiem gorącej imbirowej herbaty zapatrzeć się w ogień...
I takie dni, takie chwile lubię najbardziej...







A świat kręci się nadal swoim zwariowanym rytmem. Lasy, polowania są i będą.  Nic nie zatrzyma tej pędzącej z wielką siłą, zwariowanej machiny. Nie da się, całego świata zbawić. Można jedynie czynić rzeczy małe, mówić, pisać i podpisywać petycje, które jeśli nawet odniosą jakiś najmniejszy skutek, to już będzie sukces.
A świadomośc, że pewnych rzeczy nie da się uniknąć, czy przeskoczyć, przynosi ulgę.
Wtedy wraca spokój. A życie znów smakuje.

Świat jest taki śliczny! Carpe Diem w wydaniu Misi!






 






 

 


6 komentarzy:

  1. Mieszkając na wsi jesteśmy bliżej życia, ale i blizej śmierci. Widzimy odradzanie przyrody, ale i jej umieranie czy unicestwianie.Każdy medal ma dwie strony, niestety. A życie to nie sielanka. Nie zbudujemy sobie jakiejś bańki odgraniczającej nas od reszty świata, od jego prawdziwosci i drastyczności. Możemy usiłować żyć wyobrażeniami czy wspomnieniami, ale to życie w ułudzie. Rzeczywistość jest inna. Jaka? Taka, jaką widzimy. Widzimy urodę zimy a więc ona jest piękna.Widzimy bezdusznosc polowań i smutek wespół z bezradnościa oplatają nasze dusze.
    Nie możemy poradzić nic na to, przeciw czemu nasze dusze sie buntują, przeciw temu co je rani.Świat robi swoje po swojemu a my, cóz - bezradne mróweczki... Ta świadomość boli, ale też w jakiś dziwny sposób uspokaja. Róbmy swoje. Róbmy to, co możmy w swoim małym świecie. Idźmy z psami na spacer. To je uszczęsliwi i nas też przy okazji.Jest jeszcze parę rzeczy w tym stylu, więc w sumie - sporo możemy!
    Pozdrawiam Cię serdecznie, Amelio!:-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Amelio, czuję się zupełnie bezsilna, bezradna, bo co mogę zrobić?

    OdpowiedzUsuń
  3. Każdego roku na świecie w okrutnych warunkach hodowane jest 46 miliardów zwierząt - świń, drobiu i innych. Potem są przewożone ( czyli nadal męczone )i zabijane w równie okrutny sposób - prądem, gazem i innymi wynalazkami. A potem zjadane przez ludzi, którzy w ogromnej większości nie kojarzą kupionego kawałka mięsa ze zwierzęciem, którego całe życie było cierpieniem. Widzę tu pewną niekonsekwencję, bo dlaczego cała uwaga obrońców zwierząt skupia się wyłącznie na myśliwych, skoro wszyscy my - ludzie jesteśmy mordercami ? Jedyne co nas różni to fakt, że nie my strzelamy. Zrobią to za nas w ubojniach.

    OdpowiedzUsuń
  4. na tyle spraw nie mamy pozornie wpóywu..ale już pewnym krokiem ku dobru ,jest to,że my tego nie robimy....

    OdpowiedzUsuń
  5. I think this is one of the most significant information for me.
    And i’m glad reading your article.
    But should remark on some general things, the web site style is perfect,
    the articles is really great : D. Good job…
    ดูหนังออนไลน์

    OdpowiedzUsuń
  6. Budowa domów Warszawa to usługi, z których warto skorzystać. Dzięki nim można w prosty sposób rozpocząć i zrealizować budowę własnego wymarzonego domu.
    budowa domów warszawa

    OdpowiedzUsuń