"Podróż na tysiąc mil rozpoczyna się od pierwszego kroku"

09.01.2017

Nowy Rok.

Nowy Rok nastał. Wiele czasu minęło od mojego ostatniego postu. Kochani, dziękuję wszystkim tym, którzy przejawiali troskę o mnie, wiem, powinnam się odezwać, ale ja nawet nie zaglądałam na swojego bloga, myśląc calkiem poważnie o zaprzestaniu pisania. 
Ale nie miałam też na tyle odwagi, aby oficjalnie go zamknąć, bo gdybym jednak....zatęskniła za pisaniem, to co wtedy? Więc pozostawiłam sobie tą "furtkę".
A poza tym, każdy kto pisze wie, że pisanie jest jak narkotyk, wciąga... i gdy raz się zaczęło, to trudno jest zaprzestać. Przepraszam więc, za moje "nieodzywanie się"!

Tak więc w nowym roku otworzyłam tą "niedomkniętą furtkę", bo Nowy Rok to dobry moment, w którym  można coś zacząć, albo coś skończyć.

A zaczął się on u mnie brakiem internetu, co trwało dobry tydzień. I choć nie spędzam aż tak wiele czasu przy necie, to jednak  popołudniami lubię do niego usiąść, sprawdzić pogodę, co jest dla mnie sprawą kluczową, zajrzeć na pocztę, poodpisywać, poczytać przy okazji to i owo, ot takie tam nic szczególnego, które jednak trochę czasu zabiera. Aż tu nagle, poprzez silne wichury nastapił jego brak. Więc najpierw się denerwowałam, potem przywykłam, a potem zrobiło się całkiem dobrze.

I jak sie okazuje, wszystko ma dobre strony. Miałam więcej czasu na inne sprawy, na poczytanie, spacery, posiedzenie w ciszy i pogapienie się na ośnieżone pola za oknem... i w końcu na napisanie nowego postu.
I tak oto, ten przymusowy noworoczny "odwyk", okazał się czymś naprawdę dobrym. A może powinien  pojawiać się częściej, bo tylko wtedy jest czas... na takie prawdziwe "Tu i Teraz"?

Ale taką prawdziwą inspiracją do napisania tego postu był dzisiejszy spacer.
Od kilku bowiem dni zapanowała zima, taka  prawdziwa z mrozem i śniegiem. I w takie właśnie dni, aż chce się wyjść i powłóczyć ośnieżoną leśną drogą, tak bez celu i bez końca.
A widoki białych, ośnieżonych połaci sięgających aż po horyzont, zapierają naprawdę dech w piersiach!

 
 
 

 Na śnieżnych połaciach widoczne są świeże ślady zwierząt. Te drobne to pewnie ślady zajęcy i lisów, te większe to sarny i jelenie, a te całkiem duże to może dziki i łosie? Ale są też te najbardziej charakterystyczne, ślady wilków, które z biegiem czasu nauczyłam się już rozpoznawać, bo często biegną koło mojego domu.
Ależ tu się musiało dziać tej nocy, ile walk na śmierć i życie... ile ucieczek... a wszystko w celu zaspokojenia tej jednej i podstawowej potrzeby, jaką jest zdobycie pożywienia.



 

Dochodzę do rzeczki, z której kiedyś czerpałam wodę, gdy mój przydomowy strumyk zamarzł. Wtedy to była zima, gdy  temperatury w dzień miały dwucyfrowe liczby, a ja bez wody, z soplami lodu na przymarzniętych oknach... ech, to były czasy, jak na Alasce,  teraz wspominam je z nostalgią




 I gdyby tak, przyszło mi określić zimę, to wystarczyłyby w zupełności te dwa słowa, aby oddać jej prawdziwy charakter:
Cisza i Biel.




Wielka biała przestrzeń i cisza, w której tylko własne kroki i oddech słychać. Cudownie jest tak iść przez ośnieżony las, wsród zasypanych śniegiem pól, podziwiać ośnieżone drzewa.
Taki spacer jest jak... modlitwa, jak medytacja.




A świat osnuty bielą... stał się taki czysty i piękny. Pierwszy chyba raz idę i nie zbieram śmieci.... bo wszystkie brudy zakryła biała puchowa pierzynka. To tak, jakby chciał nam ukazać całe swoje nieskazitelne piękno, swoje prawdziwe oblicze.
Albo przemówić: Popatrzcie na mnie, jaki jestem piękny. I tak przecież może być naprawdę!
Tylko, czy to możliwe?



I w taki czas, patrząc na osnuty bielą świat, na to jego nieskazitelne piękno... człowiek automatycznie się wycisza...zatrzymuje... zwalnia... zaczyna być "Tu i Teraz"...

 I teraz większość mojego czasu, zabiera mi przyglądanie się ptakom, przylatującym do karmnika za oknem. Patrzymy na nie razem, ja i koty, które porozciągane niemiłosiernie na ciepłych parapetach, ani myślą o "łowach".
Celebrują "spowolnienie", a ja uczę się tego od nich. Bo zima... to taka szczególna pora, gdy za sprawą tej wszechobecnej bieli, wszystko ulega spowolnieniu.
Wszak biel, to kolor pokoju i spokoju, który człowiekowi tak bardzo jest potrzebny...!



I gdy patrzę na puchową biel za oknem, mam wrażenie, jakby czas zatrzymał się w miejscu. I tylko miarowe tykanie wielkiego zegara, jedynego zresztą w tym domu, przypomina, że czas płynie, powoli, ale nieubłaganie...





I oby, taka zima, przyjemna, niespecjalnie mrożna i śnieżna jeszcze trochę pobyła.
I to tyle na razie.
Życzę Wam, Kochani dobrego Roku!





25 komentarzy:

  1. Amelia! Jesteś. Dużo buziaków i już lecę do góry czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U was to musi byc zima, piękna i straszna zarazem!
      Też buziaki posyłam!

      Usuń
    2. Eee. Nieee. Da się przeżyć. Teraz już cieplej. Na szczęście ciągle biało.

      Usuń
  2. Też się cieszę że jesteś pięknie napisane, czystość i cisza. A te ślady na śniegu to może psy nie wilki? Ludzie na noc z łańcuchów spuszczają, to może i latają w las?
    Lubię taką zimę. Śnieg, mrozik i słońce i to jest właśnie fajne. :)
    Serdecznie pozdrawiam ciesząc się że jesteś bo już martwiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ślady wilków, one są b. charakterystyczne, wilki stapają stawiając łapy jedna za drugą, ida takim sznureczkiem, zostawiajac tylko jeden ślad,psy zaś zostawiaja dwa równoległe ślady.
      Ciesze się ,że znów z Wami jestem! Uściski

      Usuń
  3. Jak długo Cię nie było!! I dobrze, że wróciłaś:) I wracaj częściej, donoś, co u Ciebie. Tak pięknie piszesz, że sama poczułam tą ciszę i spokój, który daje zaśnieżona kraina. Kiedy to ja taką ostanio widziałam? Ja też przyglądam się tropom, ale to latem, teraz przecież Kaczorówka nieczynna. Wilków nie widziałam, ale wiem od leśniczego, że podchodzą blisko. Są sarny, jelenie, zające, dziki, lisy. Nawet ponoć łosie. Nie widziałam ani dzika, ani łosia, pozostałe nawet często.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnemo zmieniłaś swoje logo,a ja nawet nie wiedziała,nie zagladałam nawet na blogowe strony, ojejej, aż wstyd sie przyznać!Obiecuje poprawę!

      Usuń
  4. Amelio, dobrego roku dla Ciebie i Twoich zwierząt!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I dla Ciebie Izydorze dobrego roku!

      Usuń
    2. Sorry, Owieczko dopiero po chwili doszło do mnie,że to Ty!
      Przerwa była niestety zbyt dłuuuuuuuuga! Usciski

      Usuń
  5. Amelio, emanuje z Ciebie wielki spokoj i harmonia. Twoje widzenie otaczajacego Cie swiata, dziala jak najlepszy balasam na dusze, pisz czesciej.
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Ataner i cieszę się, że mimo mojego "rzadkiego bywania" jeszcze sa osoby,takie jak Ty, które jeszcze mnie w ogóle czytują!? Tak, będę pisać częściej, takie jest moje noworoczne postanowienie, a te przeciez zawsze się spełniają!?!Uściski

      Usuń
  6. Dobrze Cię rozumiem, też wspominam z czułością te 'straszne' czasy gdy miałam chatynkę bez prądu i wody, grzałam kozą maleńką, czytałam przy świecach i zniczach, spałam w czapce pod trzema kołdrami .... oj, młodsza wtedy byłam o 10 lat.
    Żyjesz tam jak w bajce, i cudno ... i straszno!
    Pozdrawiam noworocznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak Krystynko, te "straszne"wspomnienia to paradoksalnie nasze największe "skarby', do których wracamy z wielka czułością!
      Tak, trafnie to ujełaś... zyję tu jak w bajce i cudno i straszno!
      Ściskam noworocznie

      Usuń
  7. Amelio, wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Tobie również dobrego roku Graszko!

      Usuń
  8. ,,Cisza i biel" - bardzo trafne :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak przynajmniej tutaj, na moim odludziu jest. Pozdrawiam.

      Usuń
  9. Właśnie się zastanawiałam co tam u Ciebie i jak sobie radzisz, pamiętając zeszłoroczne Twe przygody. Dobrze, że jesteś. Nie dziwię się, że z chęcią stapiasz się z tym co cię otacza, ale cieszę się też bardzo, kiedy dasz o sobie znać.
    Dla mnie zima była utrapieniem, zawsze miałam wstręt do wiatru i chłodu. Chyba wchodzę na wyższy poziom bo zaczynam lubić zimy. Albo po prostu się starzeję :D
    Ściskam Cię cieplutko, wygłasiaj porządnie futra odemnie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubię zimę tylko taką lekką, z niewielkim śniegiem, kilkustopniowym mrozem, słońcem, ale z lodowatym wiatrem, lodem, mrozem, gdy ręce przymarzają, a mróz jest dwuliczbowy nie lubię, jest wtedy bardzo trudno, przynajmniej dla mnie i tutaj, gdzie muszę sobie ze wszystkim sama poradzić... a tak bywa często.Ale najgorsza jest końcówka, gdy ni to zima, ni wiosna, roztopy, chlapa i przenikające zimno...brrrrr! Ale póki co jest pięknie!
      Uściski noworoczne posyłam!

      Usuń
  10. Całkiem niespodziewany powrót! Wszystkiego wspaniałego w Nowym Roku! Przepiękna zima u Pani :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Taką radość mi sprawiłaś, co za niespodzianka, dziękuję, że się odezwałaś, dziękuję za cudne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. i ja się cieszę ,że się odezwałaś i choć do tej pory się nie ujawniałam to przeczytałam całego bloga .Bliskie mi jest Twoje podejście do zwierząt i przyrody podziwiam też odwagę zmiany życia o 360 stopni,ale cieszy mnie to ,że znalazłaś spokój i bardzo lubię Twoje opowieści -pozdrawiam Żaneta

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję że jesteś.Tęskniłam za Twoim pisaniem.Dobrego roku.

    OdpowiedzUsuń